Tag Archives: jajka

Penne ze szparagami

Składniki (na 4 porcje z dokładkami)

  1. Pęczek zielonych szparagów (0,5 kg)
  2. 400g pasty penne
  3. 2 żółtka
  4. 4 łyżki mascarpone
  5. 4 szalotki
  6. 50 g dziugasa/parmezanu/grana padano
  7. Pieprz, sól
  8. Cukier (może być brązowy)
  9. Masło

Pyszna pasta przygotowana na obiadek rodzinno – zapoznawczy i spałaszowana ze smakiem. W maju i czerwcu jest sezon na szparagi – korzystajmy!

I. Prep nie trep

Szparagi opłukać i pokroić na 3-4 cm odcinki. Grube końcówki odrzucić. Jeśli łodygi mają do 1 cm średnicy, zostawić w spokoju, jeśli szparagi są grube, powstałe odcinki przekroić wzdłuż na pół (szczytowe odcinki z założenia zostawić w spokoju). Szalotkę pokroić w drobną kostkę i odstawić. Ser zetrzeć na drobnej tarce i wymieszać starannie z żółtkami i mascarpone – całość doprawić kilkoma obrotami młynka z pieprzem i dwiema solidnymi szczyptami soli.

II. Eksperyment wykonany

Nastawić gar wody na makaron. Kiedy woda się zagotuje, osolić dwiema łyżeczkami soli i dodać penne. Będzie się gotowało ok. 13 minut (wskazówki są na opakowaniu). Ma być al dente. Kiedy pasta będzie się już gotować, na patelni rozgrzać łyżkę masła i wrzucić pokrojone szparagi. Delikatnie posolić oraz popieprzyć plus szczypta cukru. Podsmażać kilka minut, aż zaczną być kruche i leciutko zrumienione. Wtedy należy dodać drobniutko posiekanej szalotki i pozwolić jej się zeszklić. Kiedy warzywa będą gotowe, zdjąć patelnię z ognia i natychmiast wlać mieszankę jajeczno – serową, starannie wymieszać. Makaron odcedzić i wrzucić z powrotem do garnka razem z uzyskanym sosem szparagowym, po czym wymieszać. Nałożyć i ciumkać w ekstazie :)

Reklamy
Otagowane , , , , , ,

Naleśniki piwne

Składniki (na ok. 12 naleśników):

  1. 0,5kg mąki pszennej
  2. 900ml wody
  3. 300ml piwa (użyłem Łomży miodowej i to był strzał w dziesiątkę)
  4. Dwa jajka
  5. Dwie łyżki oliwy
  6. Łyżeczka soli
  7. Szczypta cukru
  8. Łyżka ziół prowansalskich
  9. Trochę chili w proszku – odrobina, żeby doostrzyć, powinno ładnie zagrać z miodem

Piwo jest rzadsze od mleka, więc jeśli na koniec mieszania ciasto będzie za rzadkie, należy dogęścić mąką. Powinno mieć konsystencję gęstszą od wody lub soku, a rzadszą od syropu (np. klonowego). Kwestia doświadczenia. Polecam też zastosowanie piwa miodowego, chociaż czytałem o naleśnikach na piwie Guinness – mogą być ciekawe. Chili lub pieprz kajeński opcjonalnie i w naprawdę niewielkich ilościach.

Piwo powoduje, że naleśniki są pulchne i grubsze, niż te na mleku. Należy je smażyć minimalnie dłużej, a po wypełnieniu farszem dosmażyć raz jeszcze – staną się wspaniale chrupiące. Naleśnik przed dosmażeniem można zwinąć w tradycyjny rulon lub w krokietowaty kwadrat. Goryczka i ewentualna miodność piwa powodują, że ten typ naleśników nadaje się jedynie do farszów wytrawnych – warzywa, mięso, grzyby, tofu. Wersja testowa została przygotowana z farszem z soczewicy, suszonych pomidorów, pomidorów cherry, cukinii, kiełbasy dojrzewającej i papryki.

I. Wykonu czar

Składniki można mieszać mikserem lub trzepaczką – ja ostatnio preferuję trzepaczkę, bo oszczędza mi to składania, rozkładania i mycia elementów miksera. Najpierw jajka, oliwa, wszelkie przyprawy i piwo. Należy je starannie wymieszać, a potem na zmianę – trochę mąki, szklanka wody. Jeśli doda się całą mąkę na raz, ciasto zgęstnieje tak, że trudno będzie je wymieszać. Jeśli do środka pójdzie od razu cała woda, płyn rozrzedzi się tak, że zacznie chlapać na wszystkie strony.

II. Ciągi dalsze

Przed pierwszym naleśnikiem patelnię należy porządnie rozgrzać (co najmniej średni ogień na średnim palniku) i polać odrobiną oliwy. Gotowe ciasto należy wlewać na specjalną patelnię naleśnikową (robi różnicę) przy pomocy zwykłej chochli zupnej – pełna chochla to objętość idealna. Naleśnik należy smażyć na jednej stronie, aż się zarumieni i będzie można go przesuwać. Przerzucać można w powietrzu lub podłużną łopatką, która przyda się też do sprawdzania stanu zrumienienia. Gotowe naleśniki gromadzić w stos na okrągłym talerzu, następnie napełnić każdy dwiema łyżkami farszu, zawinąć, podsmażyć raz jeszcze bez tłuszczu na małym ogniu i zaserwować jak Steffi Graf w piosence Hugh Lauriego.

Otagowane , , , , ,

Pasztet mięsny ze śliwkami

Składniki (na dwie formy, płytkie „keksówki” 25 x 15 cm):

  1. 600g łopatki wieprzowej
  2. 300g ligawy/innej części udźca/łopatki wołowej
  3. Jedna pierś kaczki razem ze skórą
  4. 400g wątróbek z kurcząt
  5. 300g słoniny na podkład
  6. 150g suszonych śliwek
  7. Kajzerka lub ekwiwalent w innym, jasnym pieczywie
  8. 4 duże cebule
  9. 4 jajka
  10. Pół główki czosnku
  11. Tarta bułka do posypania form
  12. Masło do posmarowania form
  13. 4 łyżeczki soli gruboziarnistej
  14. Łyżeczka kminku
  15. Łyżeczka mielonego imbiru
  16. Łyżeczka cząbru
  17. Łyżeczka tymianku
  18. Płaska łyżeczka świeżo startej gałki muszkatołowej
  19. Płaska łyżeczka ostrej papryki
  20. 8 obrotów młynka z mieszanką pieprzów (drobny przemiał)
  21. 4 kopiaste łyżki majeranku
  22. Maszynka do mielenia mięsa
  23. Zwykła forma 40 x 25 cm do kąpieli wodnej

Pasztet mięsny, czyli bomba mięsna. Nie lubisz mięsa, nie czytaj dalej. Wbrew pozorom ten przepis pozwala przygotować dość lekki pasztet, nie masakrujący żołądka, ani wątroby.

Słonina służy wyłącznie do wyłożenia form, co zapobiega przypaleniu i podsychaniu.

Składniki, bez których nie obędzie się żaden pasztet (mięsny) – świeżo starta gałka muszkatołowa, wątróbka, wieprzowina, śliwki (lub suszone grzyby – ilość bez zmian).

Składniki, które można jeszcze dodać – ugotowana marchew (np. z bulionu), ubita piana z białek (pasztet będzie puszystszy), trzeba ubić jedno białko/formę.

Da się obejść bez kajzerki, a osoby chore na celiakię na pewno dadzą radę zastąpić czymś bułkę tartą. Pasztetu nie piecze się w szerokich formach.

I. Mięsssoooo

Pierś kaczki obrać ze skóry razem z przylegającym tłuszczem. To będzie jedyne źródło tegoż do smażenia. Samą pierś oraz pozostałe mięso posiekać (kostka ok 2-3 cm). Cebule posiekać w grube pióra. Czosnek obrać i też zgrubnie posiekać.

W międzyczasie śliwki (lub grzyby) zalać wrzątkiem, woda ma je tylko przykryć. Śliwki mogą się moczyć ok. 20 minut, grzyby ok. godziny. Nie wylewać płynu z moczenia – zostanie zużyty!

Na rozgrzewającej się patelni położyć skórę z piersi kaczki, tłuszczem w dół. Kiedy wytopi się go wystarczająco dużo, zbrązowić pierwszą porcję mięsa, przerzucić ją do miski, manewr z tłuszczem powtórzyć i tak aż do skutku. Wieprzowinę i wołowinę można obsmażać razem, podobnie wątróbkę i kaczkę, ale ilość mięsa raczej sugeruje kilka podejść. Jeśli kawałki zostaną za bardzo stłoczone, przestaną się smażyć, a zaczną dusić. Podkreślam, że chodzi tylko o podsmażenie, a nie usmażenie. Na koniec na patelnię wędruje cebula. Kiedy będzie już porządnie zeszklona, dorzucić na minutę czosnek (nie przypalić!). Warzywa wędrują do mięsa. Patelnię należy spłukać odrobiną wody z moczenia śliwek/grzybów na małym ogniu. Tak uzyskane dobro wędruje do miski z mięsem.

Kajzerkę zgrubnie posiekać i zalać pozostałą częścią wody ze śliwek/grzybów. Same śliwki/grzyby wędrują do michy razem z mięsem, cebulą, czosnkiem i majerankiem. Jak pieczyw nasiąknie, dołącza do towarzystwa. Następnie do moździerza wędrują przyprawy (punkty 13 – 20). Ja użyłem suszonych, tu świeżość ziół traci znaczenie. Jedynie gałka ma być świeżo starta do moździerza. Całość przyprawowo – solną należy starannie utrzeć, w czym gruboziarnistość soli wydatnie pomoże. Tak spreparowany proszek dołącza do mięsnej miski, całość trzeba bardzo zgrubnie i niedbale wymieszać, a następnie zmielić trzy razy. To trochę zajmie, ale warto! Do uzyskanej papki (tak ma być, nie przerażać się wyglądem, ani konsystencją) należy bardzo starannie wmieszać cztery jajka (można je wcześniej wybełtać na jednolitą masę).

II. Wykon życia

Piekarnik nastawić na 200oC, grzanie góra&dół. Dno form starannie wyłożyć płatami słoniny. Boki otłuścić masłem lub resztą kaczego tłuszczyku, a następnie obsypać tartą bułką. Formy wypełnić masą nie wyżej, niż w 3/4. Dno dużej formy wyłożyć ścierką bawełnianą, a następnie umieścić w środku obie formy z przyszłym pasztetem. Następnie do dużej formy wlać świeżo zagotowaną wodę tak, aby sięgała do połowy keksówek. Całość wędruje do piekarnika. Piec 90 minut bez żadnych przerw. Jak towarzystwo ostygnie, wędruje do lodówki na co najmniej dobę. Po wystygnięciu keksówki muszą być zawsze przykryte folią aluminiową. Jadłem z uczciwie ostrym chrzanem i płakałem. PŁAKAŁEM. Nie tylko ja, zresztą :)

 

 

Otagowane , , , , , , ,

Frittata z warzywami i serem pleśniowym

Składniki:

  1. 6 dużych jaj lub 7 średnich
  2. 50g sera typu lazur (niebieska lub zielona pleśń)
  3. Czerwona papryka
  4. 4 małe szalotki
  5. Pół małej żółtej cukinii
  6. 100g śmietany 18%
  7. Garść liści bazylii
  8. Pieprz, sól do smaku
  9. Oliwa z wytłoczyn

Młodsza i zdolniejsza siostra omletu, wymagająca posiadania piekarnika i patelni, która wytrzyma wewnątrz niego ok. 10 minut. W tym przepisie śmietanę można zastąpić nieco mniejszą ilością mleka. Ta potrawa wynikła z okołopołudniowego socjalizowania się, co dowodzi, że należy się okołopołudniowo socjalizować.

I. Dobre smacznego początki…

Paprykę i cukinię umyć. Paprykę pokroić w słupki (przy dużym owocu ciachnąć je na pół), cukinię w cieniutkie półplastry. Szalotki obrać, przekroić wzdłuż na pół i posiekać takoż na cienkie półplastry. Rozgrzać oliwę na patelnię, wrzucić paprykę z cukinią, przykryć i poddusić aż zmiękną. Po kilku minutach dodać cebulę. Piekarnik rozgrzać do 180oC (opcja grill – wtedy górna półka lub opcja termoobieg – wtedy środkowa). W międzyczasie wbić do miski jajka, dodać śmietany/mleka, soli, pieprzu oraz pokrojonego w drobną kostkę sera pleśniowego. Całość porządnie zamieszać. Posiekać drobno garść liści bazylii.

II. …a koniec!

Kiedy warzywa już całkowicie zmiękną, zdjąć pokrywkę i dodać masę jajeczną (zmniejszyć ogień do minimum). Należy umożliwić płynnej części dotarcie do wszelkich zakamarków patelni. Na koniec sypnąć do całości posiekaną bazylię i delikatnie zamieszać bez dotykania dna. Potrzymać patelnię na małym ogniu ok. 2 minut i do piekarnika. Gotowa frittata będzie rumiano – złocista i spulchniona (ok. 8 – 10 minut). Pycha!

Otagowane , , , , , , ,

Szparagi z boczkiem zapiekane w cieście francuskim

Składniki (przystawka dla 4 osób):

  1. Pęczek szparagów (białe lub zielone)
  2. 8 cieniutkich plasterków wędzonego boczku (lub ser pleśniowy)
  3. Płachta ciasta francuskiego (gotowe)
  4. Jajko
  5. Sól, cukier

Zielone szparagi są dość mocne w smaku, białe delikatniejsze – wybór pozostawiam zainteresowanym smakoszom. W pęczku jest zazwyczaj 16 – 20 sztuk. Wegetarianie i inni zainteresowani mogą zastąpić boczek dowolnym słonym serem pleśniowym (np. lazur).  Gotowe ciasto francuskie można kupić w dowolnym supermarkecie.

I. Preparacje

Przed zapiekaniem szparagi należy odpowiednio przygotować, inaczej będą włókniste i nie do pogryzienia. Białe szparagi obrać. Zdrewniałe końcówki obciąć (ok. 3 cm), szparagi umyć i wrzucić razem ze szczyptą cukru oraz soli do gotującej się wody na 5 minut (blanszowanie), na początku koniecznie zamieszać. Jeżeli to grube sztuki, to blanszować nawet 8 minut. Następnie szparagi odcedzić i wysuszyć papierowymi ręcznikami.

II. Dobroć w piecu

Rozgrzać piekarnik do 200oC, grzanie góra&dół. Płachtę ciasta francuskiego pokroić równolegle do krótszego boku prostokąta na 8 równych pasków. 2-3 szparagi owinąć spiralnie najpierw boczkiem, a później ciastem francuskim. Jeśli szparagi są grube (2,5 – 3 cm średnicy), to należy zastosować jeden plaster na jeden szparag. Amatorzy sera pleśniowego ścierają tenże na ciasto francuskie przed owinięciem. Jajko rozbełtać i posmarować powstałym płynem przygotowane owijki, najlepiej przy pomocy pędzla kuchennego. Piec kwadrans w rozgrzanym piekarniku na pergaminie do pieczenia, na ostatnie 3 minuty można włączyć termoobieg. Jakie to jest dobre…

Otagowane , , , ,

Pasta kanapkowa wiosenna

Składniki:

  1. 4 jajka (co najmniej L)
  2. 200g twarogu półtłustego (opcjonalnie chudego)
  3. Średnia cebula dymka wraz ze szczypiorem
  4. Czerwona papryka
  5. 3 łyżki majonezu
  6. Łyżeczka pikantnej musztardy
  7. Szczypta soli
  8. Pieprz do smaku

Pokłosie fantastycznej wyprawy bydgosko – toruńskiej i ponowne ukłony oraz uściski dla Łukasza i Pawła! Pasta przywracająca chęć do jedzenia kanapek – posmaruj nią chleb słonecznikowy, ciabattę, bagietkę, pieczywo korzenne lub pumpernikiel i orgazm instant gotowy. Używam musztardy dijon, w pierwotnej wersji była nieco łagodniejsza odmiana. Powyższa ilość powinna wystarczyć dla 3 osób na 2-3 dni.

Jak to szło…?

Jajka ugotować na twardo (u mnie to 6 minut), ostudzić i po obraniu wymieszać z twarogiem, po czym zmiażdżyć na pastę widelcem lub ręcznie. Czerwoną paprykę pokroić w cienkie paski, a następnie w drobną kostkę. Dymkę i szczypior też posiekać – jak najdrobniej. Warzywa dodać do masy twarogowo – jajecznej, całość przyprawić majonezem, musztardą, solą i pieprzem, po czym starannie wymieszać. Przechowywać w lodówce, pod przykryciem, rozkoszować się.

Otagowane , , , , , ,

Zupa rybna

Składniki (dla 4 głodomorów z dokładkami):

  1. Duży kręgosłup lub 3 łby łososia
  2. 2 duże cebule
  3. 2 marchewki
  4. 2 pietruszki
  5. Mały korzeń selera
  6. 2 duże łodygi selera naciowego
  7. 2 duże ziemniaki
  8. 0,5kg świeżego fileta z dorsza lub halibuta (lub pół na pół)
  9. Żółtka z 3 jaj
  10. 200g śmietany 18%
  11. Pół cytryny
  12. 12 ziaren białego pieprzu
  13. Sól, pieprz do smaku i oprószenia ryby

Co tu dużo pisać – wspaniała zupa z zaskakująco różnorodną paletą smaków. Na początek będzie potrzebny wywar. Polecam kręgosłup, mniej paprania. Łby trzeba przed użyciem pozbawić łuków skrzelowych oraz gałek ocznych, inaczej płyn będzie mętny i gorzkawy. Zupa rybna nie lubi przechowywania – należy spożyć najpóźniej dzień po ugotowaniu i przechowywać w lodówce, każdorazowo gotując przed podaniem.

I.  Wywar, po prostu wywar

Przygotować 5-6 litrowy garnek, do którego wędruje kręgosłup (lub łby). Dodać zgrubnie posiekanych cebul oraz pieprzu. Całość zalać wodą do 90% objętości. Po zagotowaniu delikatnie osolić i trzymać na minimalnym ogniu przez godzinę (pod przykryciem). Po zagotowaniu przecedzić przez gęste sito (np. bulionowe).

II. Między nami Norwegia

Warzywa umyć, obrać jeśli trzeba i pokroić w kostkę o boku ok. 1cm. Wrzucić do czystego wywaru, zagotować i trzymać na minimalnym ogniu przez 20 minut (pod przykryciem). W międzyczasie pokroić filet skropić sokiem z cytryny, delikatnie posolić, popieprzyć (z obu stron) i pokroić w kawałki o rozmiarze +/- 3x3cm. Śmietanę wlać do miski, dodać żółtek i starannie wymieszać. Po 20 minutach gotowania dodać kawałki ryby i trzymać na małym ogniu przez kolejny kwadrans. Po 15 minutach wlać chochlę rzadkiego z zupy do masy śmietanowo – żółtkowej i wymieszać przed dodaniem całości do zupy. To zapobiegnie zwarzeniu się śmietany. Całość porządnie wymieszać, doprawić solą i pieprzem do smaku i pozwolić się poćmić jeszcze przez minutę, mieszając. Całości nie wolno już gwałtownie zagotować (śmietana), a jedynie pozwolić składnikom się poziomić. Chłeptać z michy, chrupać warzywa z rybą i doceniać geniusz Skandynawów – to ich patent.

Otagowane , , , ,

Brownie

Składniki (na formę o wymiarach 25cm x 40cm):

  1. 1,5 szklanki mąki pszennej (450 lub 500)
  2. 1,5 szklanki cukru
  3. 4 tabliczki gorzkiej czekolady (400g)
  4. 6 jaj
  5. Kostka masła
  6. Skórka starta z jednej pomarańczy
  7. 10ml spirytusu
  8. Szklanka posiekanych bakalii (migdały, orzechy włoskie, orzechy laskowe itp.)

Fantastyczne ciasto, zrecenzowane ostatnio entuzjastycznie m.in. przez znajomą polonistkę. Kluczem do sukcesu jest wylanie cienkiej warstwy ciasta i czas pieczenia. Skórka pomarańczy i spirytus są opcjonalne, ale niesamowicie pogłębiają smak. Jak zwykle niezastąpionym siewcą pomysłów okazał się Jarecki, ukłony i uściski!

I.  Kąpu kąpu

Masło i czekoladę należy rozpuścić w kąpieli wodnej. W tym celu należy się wyposażyć w garnek z wodą i miskę żaroodporną (u mnie zwykła szklana ikeowa) na tyle dużą, żeby posłużyła za pokrywkę i nie sięgnęła dna garnka. Do miski wędruje pokruszona czekolada i większość masła (posiekanego). Resztka tłuszczu posłuży do posmarowania pergaminu, którym należy wyłożyć blachę. Nałożyć napełnioną miskę na garnek, do którego wędruje tyle wody, żeby utworzyła +/- 2cm warstwę. Doprowadzić wodę do wrzenia na najmniejszym palniku/polu grzewczym i zmniejszyć grzanie do absolutnego minimum. Całość od czasu do czasu mieszać w miarę topnienia. Masa ma być gładka i jednolita.

II. Chlapu chlapu

Piekarnik rozgrzać do 180oC (grzanie góra/dół), wyłożyć formę pergaminem i posmarować tenże masłem. Równolegle do nastawionej kąpieli wodnej należy przygotować mikser. Na początek do środka wędruje cukier i jajka. Trzeba je starannie utrzeć, a następnie dodać mąki i wstępnie wymieszać ręcznie przed ponownym włączeniem miksera. Bez tego mąka przyozdobi wszystko w promieniu metra. Kiedy uzyskana masa będzie już jednolita, dodać zawartości miski z kąpieli wodnej, spirytus oraz zetrzeć do całości skórkę ze świeżej, umytej pomarańczy, a następnie ponownie zapewnić zajęcie mikserowi. Maszyna pracuje, w tym czasie trzeba zgrubnie posiekać wybrane bakalie, które wędrują do miski z masą już po wyłączeniu miksera. Całość wymieszać ręcznie i rozlać w formie. Grubość ciasta powinna wynosić maksymalnie 2,5cm. Proporcje są dobrane do blachy wymienionej na początku przepisu. Czas pieczenia wynosi 25 – 30 minut. Należy próbować pod koniec pieczenia. Ja lubię półpłynny środek. Jak ktoś woli bardziej zestalony, doczekać do 30 minut. Góra powinna delikatnie pękać, a wewnątrz powinien zagościć charakterystyczny dla brownie zakalec. Ciasto najlepiej podawać lekko ciepłe, świetnie znosi mikrofalę. Nie ma co ukrywać – ten przepis grozi seksem.

Otagowane , , , , ,

Sos aioli

Składniki:

  1. 250ml oliwy lub oleju z pestek winogron/słonecznikowego/rzepakowego
  2. Główka czosnku
  3. 2 żółtka
  4. Łyżka soku z cytryny
  5. Szczypta soli
  6. Pieprz do smaku
  7. Ocet jabłkowy/z białego wina oraz miód do smaku – opcjonalnie

W sieci i w książkach jest milion wersji tego włoskiego sosu. Upraszczając to coś, jak nasz majonez, czyli żółtka ubite z tłuszczem roślinnym, tylko z czosnkiem zamiast musztardy. Mam kłopot z zastosowaniem oliwy – jeśli sos powędruje na pizzę, czyli będzie przetwarzany termicznie, to jak najbardziej. Jeśli sos nie będzie podgrzewany, oliwa słabo się sprawdza – jest za mocna w smaku (imho). Wtedy warto użyć delikatniejszego oleju roślinnego. To już pewnie nie będzie aioli, ale ma smakować, a nie się nazywać.

I.  Ubić to!

Czosnek spreparować tak jak w tym przepisie. Jajka sparzyć przez 3 sekundy we wrzątku. Oddzielić żółtka i utrzeć je w moździerzu z miękkim już czosnkiem oraz solą. Po przetarciu przełożyć do miski i stale ubijając trzepaczką bardzo powoli wlewać wybrany olej. Stałe ubijanie i powolne wlewanie zapobiegają zwarzeniu sosu (można także zastosować odpowiedniego robota kuchennego). Całość powinna mieć konsystencję gęstej emulsji. Na koniec (także ubijając) doprawić sokiem z cytryny, pieprzem, a jeśli podniebienie wymaga, także odrobiną octu (2 łyżeczki) i miodu.

Otagowane , , , , ,

Babka ziemniaczana

Składniki (na jedną klasyczną blachę 40x25cm):

  1. 2,5kg starych ziemniaków
  2. 1kg cebuli
  3. Pół główki czosnku
  4. 0,5kg wędzonego boczku (opcjonalnie)
  5. 0,5kg pieczarek
  6. 0,5kg śmietany 12%
  7. 2 jajka
  8. Półtorej łyżki soli + sól do sosu
  9. Pieprz mielony (mieszanka)
  10. Łyżka masła
  11. Oliwa z wytłoczyn

Genialna potrawa niskobudżetowa, w wersji bez boczku – wege. Można ją też bez problemu przygotować bez jajek i masła. Ziemniaki muszą być jak najstarsze, bo takie zawierają najmniej wody – babka będzie miała dzięki temu zwartą i ułatwiającą porcjowanie konsystencję. Do ziemniaków można wrzucić, co tylko głowa podpowie – np. paprykę, groszek itp. Ja wolę wersję z pieczarkami w sosie, ale nic nie stoi na przeszkodzie dodaniu ich do zapiekanej masy. Całości nie należy zapiekać w głębszym naczyniu, ponieważ tworząca się na powierzchni chrupiąca skórka uniemożliwi zapieczenie głębszych warstw – babka musi być dość cienka.

I.  Gra wstępna

Cebulę posiekać na grube piórka, boczek w kostkę, oba odłożyć, ale oddzielnie. Pieczarki po umyciu pokroić w plastry i na bok. Rozgrzać patelnię na średnim ogniu, wrzucić boczek (bez tłuszczu, starczy tego zawartego w mięsie). Zrumienić, następnie dodać masło oraz odrobinę oliwy i wrzucić cebulę oraz posiekany/wyciśnięty czosnek – smażyć, aż cebula się zeszkli. Całość ląduje w dużej misie. Na tę samą patelnię wrzucić posiekane pieczarki, w razie potrzeby uzupełnić masło i podsmażyć. Gotowe grzyby zostają po obrobieniu na patelni, która wróci na palnik pod koniec pieczenia. Ziemniaki umyć, obrać, pokroić na mniejsze kawałki i zmiksować (robot kuchenny do robienia soku lub przystosowany blender), następnie wlać do misy z cebulą, czosnkiem i boczkiem. Wbić do całości dwa jajka, dodać półtorej łyżki soli, a także świeżo zmielony pieprz, całość porządnie wymieszać.

II. Babka w piecu

Piekarnik rozgrzać do 180oC (grzanie góra/dół). Blachę wyłożyć pergaminem do pieczenia, wlać przygotowaną masę, po czym całość wędruje do piekarnika na co najmniej 80 minut. Chcemy uzyskać brązową skórką i zwartą konsystencję (ze świeżych ziemniaków wyjdzie kleista babka, choć nadal pyszna). Na 5 minut przed końcem pieczenia na patelnię z pieczarkami wlać śmietanę, doprawić pieprzem oraz solą i poddusić całość, starannie mieszając. Babkę polać sosem i zajadać pochrumkując.

Otagowane , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: