Category Archives: wege

Penne ze szparagami

Składniki (na 4 porcje z dokładkami)

  1. Pęczek zielonych szparagów (0,5 kg)
  2. 400g pasty penne
  3. 2 żółtka
  4. 4 łyżki mascarpone
  5. 4 szalotki
  6. 50 g dziugasa/parmezanu/grana padano
  7. Pieprz, sól
  8. Cukier (może być brązowy)
  9. Masło

Pyszna pasta przygotowana na obiadek rodzinno – zapoznawczy i spałaszowana ze smakiem. W maju i czerwcu jest sezon na szparagi – korzystajmy!

I. Prep nie trep

Szparagi opłukać i pokroić na 3-4 cm odcinki. Grube końcówki odrzucić. Jeśli łodygi mają do 1 cm średnicy, zostawić w spokoju, jeśli szparagi są grube, powstałe odcinki przekroić wzdłuż na pół (szczytowe odcinki z założenia zostawić w spokoju). Szalotkę pokroić w drobną kostkę i odstawić. Ser zetrzeć na drobnej tarce i wymieszać starannie z żółtkami i mascarpone – całość doprawić kilkoma obrotami młynka z pieprzem i dwiema solidnymi szczyptami soli.

II. Eksperyment wykonany

Nastawić gar wody na makaron. Kiedy woda się zagotuje, osolić dwiema łyżeczkami soli i dodać penne. Będzie się gotowało ok. 13 minut (wskazówki są na opakowaniu). Ma być al dente. Kiedy pasta będzie się już gotować, na patelni rozgrzać łyżkę masła i wrzucić pokrojone szparagi. Delikatnie posolić oraz popieprzyć plus szczypta cukru. Podsmażać kilka minut, aż zaczną być kruche i leciutko zrumienione. Wtedy należy dodać drobniutko posiekanej szalotki i pozwolić jej się zeszklić. Kiedy warzywa będą gotowe, zdjąć patelnię z ognia i natychmiast wlać mieszankę jajeczno – serową, starannie wymieszać. Makaron odcedzić i wrzucić z powrotem do garnka razem z uzyskanym sosem szparagowym, po czym wymieszać. Nałożyć i ciumkać w ekstazie :)

Reklamy
Otagowane , , , , , ,

Zupa krem z brokułów

Składniki (na ok. 4 porcje):

  1. 3 brokuły (są sprzedawane na sztuki)
  2. 2 średnie ziemniaki
  3. litr bulionu drobiowego lub warzywnego
  4. Pół główki czosnku
  5. Duża cebula
  6. Łyżeczka ziół prowansalskich
  7. Łyżeczka soli
  8. 10 obrotów młynka z mieszanką pieprzów
  9. Oliwa z wytłoczyn

Kremy w natarciu c.d. Brokułowy jest zaskakująco pyszny, jeśli uzupełnić go ziemniakami, czosnkiem, cebulą i solidną dawką pieprzu. 3 brokuły, czyli trzy solidne sztuki, zimą w sklepie za ok. 5 PLN każda. Nie polecam mrożonek, choć w ostateczności – od biedy – można.

Podobnie jak w przypadku kremu z kalafiora polecam stosowanie bulionu z kury, niemniej warzywny też będzie znakomity. Pamiętaj – gotowanie odbywa się na minimalnym ogniu!

Świadomie zrezygnowałem w tym przypadku z gałki muszkatołowej. Moim zdaniem do brokułów bardziej pasuje pieprz i zioła, ale jeśli masz ochotę na eksperyment – zachęcam.

I. Smaki włóż…

Brokuły i ziemniaki dość drobno posiekać, odłożyć. Cebulę pokroić bardzo drobno, czosnek pokroić w plasterki, rozgrzać oliwę garnku i oba zeszklić na oliwie. Jak już czoch i cebula dojdą, do środka wędrują wszystkie przyprawy. Starannie wymieszać, uzupełnić nieco oliwy i wrzucić brokuły oraz ziemniaki, zamieszać. Całość poddusić pod przykryciem przez ok. 5 minut, od czasu do czasu mieszając. Uwaga – brokuły łatwo się przypalają!

II. …krem uzyskaj

Do podduszonych składników wędruje bulion, trzeba go uprzednio podgrzać. Warzywa mają zostać prawie przykryte płynem, ale absolutnie nie mogą w nim pływać. Przykryć i dusić przez kwadrans od zagotowania. Po 15 minutach sprawdzić czy brokuły i ziemniaki są miękkie, a powstały płyn odpowiednio słony/pikantny. W razie potrzeby dosolić/dopieprzyć. Zawartość gara wędruje do blendera, zdecydowanie partiami. Brokuły lubią w blenderze podskoczyć, a więc nie wolno go napełniać bardziej, niż do 2/3 objętości, a przed włączeniem pokrywę należy mocno ucisnąć ręką (przez ścierkę – warto uniknąć poparzenia, jeśli coś jednak poleci). Przy odpowiednim przyprawieniu powstaje prawdziwa symfonia smakowa – mniammmmmm!

Otagowane , , , , ,

Warzywa do woka

Składniki (na ok. 4 solidne porcje, kompozycja wedle uznania):

  1. 3 duże marchewki (lub ekwiwalent w pędach bambusa)
  2. 2 czerwone papryki
  3. 4 duże cebule lub 8 małych
  4. Mały kalafior lub ekwiwalent w brokułach (świeże, nie mrożone!)
  5. 0,5kg fasolki szparagowej (w sezonie – niemrożona!)
  6. Grzyby mun marynowane
  7. Sezam
  8. Orzeszki ziemne niesolone lub płukane
  9. Sos sojowy
  10. Sos ostrygowy
  11. Olej słonecznikowy (lub arachidowy, z pestek winogron, ew. rzepakowy)

Wiem, grzyb nie warzywo (nie to królestwo), ale świetnie się komponuje. Słoik marynowanych grzybów mun filmy Rolnik będzie w sam raz. Nie dawałbym wszystkiego z powyższej listy na raz. Wolę marchewkę od pędów bambusa. Fasolka tylko w sezonie i można wtedy zrezygnować z kalafiora/brokułów. Sezam albo orzeszki – nie na raz.

Ważne – jeśli mięso również będzie przygotowywane, powyższe składniki wędrują do woka po nim. Nie ma szans usmażyć całości w tej ilości na regularnym woku, polecam następujący podział:

– marchewka z papryką, grzybami i orzeszkami (sezamem się posypuje na koniec, można go ewentualnie podprażyć)

– cebula z brokułami/fasolką/kalafiorem

Na koniec wymieszać wszystko w dużej misce i do tego ryż lub makaron ryżowy (można wykończyć na woku żeby ryż/makaron przeszedł dobrymi smakami). Kluczowe jest przygotowanie wszystkich składników przed smażeniem:

  • cebula – odciąć oba końce i na 8 części, cząstki same rozpadną się podczas smażenia
  • marchewka – pociąć w słupki rozmiaru grubych zapałek
  • papryka – na cienkie, zapałkowate paski
  • fasolka – poodcinać oba końce i na pół
  • kalafior/brokuły – użyć wyłącznie miękkich części kwiatu, posiekanych na krótkie fragmenty grubości kciuka
  • grzyby mun – odsączyć z marynaty
  • orzeszki – jeśli były tylko solone, odpłukać porządnie na sitku
  • sezam – jeśli ma być podprażony, to na małej patelni bez tłuszczu i na minimalnym ogniu

Woka porządnie rozgrzać na największym palniku (co najmniej średni ogień) i chlusnąć olejem słonecznikowym. Jak tylko olej się rozgrzeje, do środka wędruje porcja składników. Często mieszać, po około minucie polać 2-3 łyżkami sosu sojowego i jedną ostrygowego. Smażyć tak długo, aż warzywa staną się nieco bardziej miękkie, ale wciąż kruche. Przyprawiać wedle uznania. Mniam!

Otagowane , , , , , , ,

Zupa krem z kalafiora

Składniki (na ok. 4 porcje):

  1. 1 wielgachny kalafior lub 2 małe
  2. 200g ziemniaków
  3. litr bulionu drobiowego lub warzywnego
  4. Pół główki czosnku
  5. Duża cebula
  6. Łyżeczka curry
  7. Łyżeczka sproszkowanego imbiru
  8. Łyżeczka soli
  9. Szczypta sproszkowanego chili lub pieprzu kajeńskiego
  10. Pół łyżeczki gałki muszkatołowej (najlepiej świeżo startej)
  11. Oliwa z wytłoczyn

Potrzeba matką wynalazków, czyli co zrobić, jeśli lekarz zakazuje gryźć i każe jeść płynne pokarmy? Nie idźcie na kompromis, nie siorbcie byle jakich zupek w proszku – przedstawiam pyszny, niezastąpiony krem z kalafiora!

Osobiście lubię smak, jaki kremowi nadaje mięsny bulion, ale wegetarianie spokojnie mogą użyć bulionu warzywnego. Odrobina chili wydaje mi się niezbędna – krem nie stanie się pikantny, a za to bardzo zyska na smaku. Całość odbywa się na minimalnym ogniu!

I. Faza przyprawowa

Kalafior i ziemniaki dość drobno posiekać, odłożyć. Cebulę pokroić bardzo drobno, czosnek pokroić w plasterki, rozgrzać oliwę garnku i oba zeszklić na oliwie. Jak już czoch i cebula dojdą, do środka wędrują wszystkie przyprawy. Starannie wymieszać, uzupełnić nieco oliwy i wrzucić kalafiora oraz ziemniaki, zamieszać. Całość dusić pod przykryciem przez 10 minut, od czasu do czasu mieszając.

II. Słodki krem

Do podduszonych składników wędruje bulion, trzeba go uprzednio podgrzać. Warzywa mają zostać prawie przykryte płynem, ale absolutnie nie mogą w nim pływać. Przykryć i dusić przez kwadrans od zagotowania. Po 15 minutach sprawdzić czy kalafior jest miękki, a powstały płyn odpowiednio słony/pikantny. W razie potrzeby podrasować. Zawartość gara wędruje do blendera, u mnie partiami. Uwaga dla początkujących w dziedzinie zup kremowych – zawsze dopełniajcie blender do max 2/3 objętości i przytrzymujcie mocno pokrywę przy włączaniu. Krem wędruje do michy, a następnie do brzucha i jest lepiej. Jest kalafiorowo, a nie listopadowo.

Otagowane , , , , , ,

Naleśniki piwne

Składniki (na ok. 12 naleśników):

  1. 0,5kg mąki pszennej
  2. 900ml wody
  3. 300ml piwa (użyłem Łomży miodowej i to był strzał w dziesiątkę)
  4. Dwa jajka
  5. Dwie łyżki oliwy
  6. Łyżeczka soli
  7. Szczypta cukru
  8. Łyżka ziół prowansalskich
  9. Trochę chili w proszku – odrobina, żeby doostrzyć, powinno ładnie zagrać z miodem

Piwo jest rzadsze od mleka, więc jeśli na koniec mieszania ciasto będzie za rzadkie, należy dogęścić mąką. Powinno mieć konsystencję gęstszą od wody lub soku, a rzadszą od syropu (np. klonowego). Kwestia doświadczenia. Polecam też zastosowanie piwa miodowego, chociaż czytałem o naleśnikach na piwie Guinness – mogą być ciekawe. Chili lub pieprz kajeński opcjonalnie i w naprawdę niewielkich ilościach.

Piwo powoduje, że naleśniki są pulchne i grubsze, niż te na mleku. Należy je smażyć minimalnie dłużej, a po wypełnieniu farszem dosmażyć raz jeszcze – staną się wspaniale chrupiące. Naleśnik przed dosmażeniem można zwinąć w tradycyjny rulon lub w krokietowaty kwadrat. Goryczka i ewentualna miodność piwa powodują, że ten typ naleśników nadaje się jedynie do farszów wytrawnych – warzywa, mięso, grzyby, tofu. Wersja testowa została przygotowana z farszem z soczewicy, suszonych pomidorów, pomidorów cherry, cukinii, kiełbasy dojrzewającej i papryki.

I. Wykonu czar

Składniki można mieszać mikserem lub trzepaczką – ja ostatnio preferuję trzepaczkę, bo oszczędza mi to składania, rozkładania i mycia elementów miksera. Najpierw jajka, oliwa, wszelkie przyprawy i piwo. Należy je starannie wymieszać, a potem na zmianę – trochę mąki, szklanka wody. Jeśli doda się całą mąkę na raz, ciasto zgęstnieje tak, że trudno będzie je wymieszać. Jeśli do środka pójdzie od razu cała woda, płyn rozrzedzi się tak, że zacznie chlapać na wszystkie strony.

II. Ciągi dalsze

Przed pierwszym naleśnikiem patelnię należy porządnie rozgrzać (co najmniej średni ogień na średnim palniku) i polać odrobiną oliwy. Gotowe ciasto należy wlewać na specjalną patelnię naleśnikową (robi różnicę) przy pomocy zwykłej chochli zupnej – pełna chochla to objętość idealna. Naleśnik należy smażyć na jednej stronie, aż się zarumieni i będzie można go przesuwać. Przerzucać można w powietrzu lub podłużną łopatką, która przyda się też do sprawdzania stanu zrumienienia. Gotowe naleśniki gromadzić w stos na okrągłym talerzu, następnie napełnić każdy dwiema łyżkami farszu, zawinąć, podsmażyć raz jeszcze bez tłuszczu na małym ogniu i zaserwować jak Steffi Graf w piosence Hugh Lauriego.

Otagowane , , , , ,

Jesienna potrawa jednogarnkowa

Składniki (dla 3-4 osób na dwa dni):

  1. Trzy papryki słodkie
  2. 0,5kg małych pieczarek
  3. Mała cukinia lub pół dużej
  4. 0,5kg ziemniaków
  5. Trzy duże cebule
  6. Cztery średnie marchewki
  7. Dwie pietruszki
  8. Pół główki czosnku
  9. 750g filetów z piersi indyka
  10. 250g kiełbasy z szynki lub cielęcej
  11. 70g puszka przecieru pomidorowego
  12. Puszka pomidorów w kawałkach
  13. Płaska łyżeczka przecieru z papryki
  14. Sól, pieprz
  15. Opcjonalnie 0,25l bulionu
  16. Oliwa z wytłoczyn

Jesienne „comfort food”, potrawa duszona, która zostawia ogromną przestrzeń do improwizacji. Bez mięsa będzie czymś w okolicach ratatuja/wege-leczo. Dodawajcie, odejmujcie i zmieniajcie do woli. Nie polecam mięsa z kurczaka – w odróżnieniu od indyka po godzinie duszenia rozpadnie się na strzępy. Można zainwestować w gulaszową wołowinę. Ja oraz króliki doświadczalne wsuwaliśmy z zadowoleniem.

I. 3, 2, 1 …

Najpierw w garnku ląduje puszka posiekanych pomidorów oraz przecier.

Pieczarki oczyścić, pokroić na połówki i podsmażyć na oliwie do lekkiego zrumienienia, soląc i pieprząc przy okazji. Cebulę pokroić bardzo zgrubnie (na pół, a następnie połówki na 5-6 pasków) i zeszklić. Pierś indyka pokroić w kostkę (ok. 2-3 cm) i podsmażyć, tak samo potraktować kiełbasę, z tym że kostka dużo drobniejsza (ok. 1cm). Indyka przy okazji przyprawić, kiełbasa już jest słonawa. Wszystkie podsmażone dobra trafiają do dużego garnka (ja zmieściłem się na styk w 7-litrowym, ale całość odparuje sporo wody).

II. Garnek!

Marchewkę i pietruszkę umyć, obrać i pokroić w 0,5cm plastry – do garnka! Cukinię tylko umyć, przekroić wzdłuż na 4 części i pokroić każdą ćwiartkę w  0,5cm plastry – do garnka! Ziemniaki umyć, obrać i pokroić w niewielką kostkę – do garnka! Papryki umyć, wywalić gniazda nasienne, a resztę w dużą kostkę – do garnka! Czosnek obrać i zmiażdżyć lub drobno posiekać – do garnka. Na koniec w naczyniu ląduje płaska łyżeczka przecieru z papryki. Nie więcej, bo ma to sporą moc i nie chodzi o ostrość, tylko esencjonalność. Całość trzeba podlać ćwierć litra wody lub bulionu (polecam), starannie zamieszać (niech przeciery wszędzie dotrą) i dusić pod przykryciem na najmniejszym ogniu co najmniej godzinę. Wskaźnikiem gotowości będą miękkie ziemniaki i smaki, które dały radę się poprzegryzać. Pyszne danie, o które obrażą się Irlandczycy (stew), Francuzi (ratatouille) oraz Węgrzy (leczo). Smacznego :)

Otagowane , , , , , , , , , ,

Kotlety z sera haloumi i cukinii

Składniki (na ok. 10 kotletów):

  1. 0,5kg sera haloumi
  2. 0,5kg cukinii
  3. 0,5kg marchwii
  4. 2-3 szalotki
  5. Pęczek pietruszki
  6. Pęczek koperku
  7. 2 jajka
  8. Garść bułki tartej
  9. Sól, pieprz
  10. Olej z pestek winogron

Lekko słonawe, rewelacyjne kotlety wegetariańskie, które zachwycą także mięsożerców. Świetnie radzą sobie solo, np. z dodatkiem sosu z jogurtu i czosnku, a także jako główny składnik wege-burgera. Ser haloumi jest produkowany z mleka krowiego, koziego i owczego i znakomicie sprawuje się na grillu lub patelni. Do dostania np. w Almie i Piotrze&Pawle (także on-line), myślę że w Kuchniach Świata też powinien być. Przepis zainspirowany wyczynami Ramsaya, acz wprowadziłem kilka zmian.

I. Preparado

Cukinię i marchew po umyciu i obraniu należy zetrzeć na największych oczkach tarki, a następnie posolić (płaska łyżeczka wystarczy) i starannie wymieszać, najlepiej w cedzaku. Sól wyciągnie nadmiar wody, bez tego masa nie będzie się kleić i kotlety się rozpadną. Posolone warzywa na cedzaku z talerzem pod spodem odstawić i dać soli czas na popracowanie. W międzyczasie na tych samych oczkach zetrzeć haloumi. Masę warzywną dosłownie odcisnąć z wody (nie żałować siły, świetny moment dla chcących się pozbyć nadmiaru energii). Odwodnioną marchew i cukinię zmieszać z haloumi, dodać trochę pieprzu oraz drobno posiekaną szalotkę, nać pietruszki i koperek. Wymieszać i spróbować w celu ewentualnego dosolenia. Ramsay używał m.in. kolendry, którą toleruję tylko w zupie pho, a także dymki, która nie zawsze jest dostępna. Do michy dorzucić dwa jajka oraz garść bułki tartej. Całość starannie wymieszać. Masie można dać kwadrans na przegryzienie smaków, ale użyta od razu też się spokojnie obroni. Uformować kotlety o średnicy ok. 8 cm i grubości ok. 3 cm.

II. Atuação

Przygotować duży, płaski talerz wyłożony co najmniej dwiema warstwami papierowych ręczników. Największą możliwą patelnię rozgrzać na średnim ogniu i dodać oleju z pestek winogron. Może być także dowolny inny olej o neutralnym smaku. Nie polecam rzepakowego, słonecznikowego, ani oliwy – zostawią za mocny akcent na kotletach. Uwaga – cukinia w kotletach wypije trochę oleju, trzeba uzupełniać. Pożądany efekt to złocista powierzchnia bez przypaleń. Czas smażenia – na początku ok. 4 minut z jednej strony, 2 minuty z drugiej. Jak patelnia już się rozgrzeje, można skrócić czas do 3 minut z jednej, ok. 2 minut z drugiej. Jeśli poddany inspekcji kotlet testowy nieśmiało błyśnie złocistością przed czasem, przekręcać, nie czekać. Warto układać kotlety na patelni zgodnie z ruchem wskazówek zegara – będzie wiadomo, w jakiej kolejności przerzucać i zdejmować. Po zakończeniu obróbki termicznej kotlet ląduje na papierze, który sprawnie zbierze nadmiar oleju. Oczywiście kotleta na papierze należy po jakimś czasie obrócić. To najlepsze wegetariańskie kotlety obok jajecznych i tych z czerwonej fasoli. Bardzo sycące, a dzięki krótkiemu smażeniu warzywa przemycą dużo uratowanej dobroci. Smacznego!

Otagowane , , , , , ,

Spaghetti z pesto i parmezanem

Składniki (dla 4 bardzo głodnych osób + dokładki):

  1. 750g spaghetti (pełnoziarnistego)
  2. 100g parmezanu / grana padano / dziugasa
  3. 4 łyżeczki zielonego pesto (wg uznania)
  4. Sól

Ratunek po męczącym dniu w pracy, czyli „chcę coś ciepłego, dobrego i szybko”. Ukłony za pomysł dla Moniki. Można użyć makaronu pszennego, ale pełnoziarnisty jest pycha! Sprzedaje go np. Tesco, podobnie jak Grana Padano w rozsądnej cenie. Pyszny litewski Dziugas można kupić w Macro i Biedronce. Jeśli nie karmisz potwornych głodomorów, to 0,5kg spaghetti spokojnie wystarczy. Na każde 100g pasty powinien przypadać ok. litr wody i nie jest to żaden przesąd. Doświadczeni gotujący wiedzą, o czym mówię. Ilość pesto do wyregulowania indywidualnego – ja lubię mocny smak.

I. Pasta mia!

Nastawić wodę na makaron, po zagotowaniu posolić, wymieszać i włożyć pastę. Od tego momentu pokrywka nie będzie już potrzebna. Pełnoziarniste spaghetti w większych ilościach potrzebuje ok. 13 minut do osiągnięcia stanu al dente. Makaron odcedzić i wymieszać w garnku z pesto (najlepiej przy pomocy stosownych szczypiec do nakładania makaronu, szybciej pójdzie). Wyłożyć na talerze i na każdą porcję zetrzeć smakowity, słony ser. Nie żałować! Kwadrans i niebo w gębie gotowe :)

Otagowane , , ,

Śledź w oleju na sposób rodzinny

Składniki (na słoik 900g – jak po ogórkach konserwowych):

  1. 500 – 600g filetów śledziowych (matiasy)
  2. 3 duże cebule
  3. 5 liści laurowych
  4. Ziarna gorczycy
  5. Ziarna kolendry
  6. Ziarna białego pieprzu
  7. Mieszanka pieprzów
  8. 200ml oleju z pestek winogron
  9. 100ml oleju słonecznikowego lub z rzepaku
  10. 100ml oliwy z pierwszego tłoczenia

Przepis rodzinny, przetestowany przez kilka osób dziesiątki razy, ku uciesze reszty rodziny, znajomych oraz klas wychowawczych. Ze sprzętu będzie potrzebny moździerz oraz sitko do przepłukania śledzi. Niezależnie od źródła zakupu śledzie należy odcedzić, przepłukać wodą i osuszyć papierowym ręcznikiem. W tym przepisie wyjątkowo nie zachęcam do eksperymentów, z wyjątkiem olejów, o czym za chwilę.

Jeśli użyty słoik służył kiedyś do innych celów, należy go starannie umyć stosownym płynem, opłukać, a następnie wyparzyć wrzątkiem przez kilka minut i bardzo starannie wysuszyć (tak samo potraktować pokrywkę).

Nie wolno użyć nadmiaru oliwy, jest zbyt mocna w smaku. Jeśli będzie stanowiła 25%, w porządku. Można ją zastąpić innym olejem, np. z pestek dyni lub ryżowym. Mocne, np. sezamowy, odpadają.

I. Cebula, pieprz

Cebulę obrać pokroić w cienkie talarki, a następnie wrzucić do miski i przez 30 sekund sparzać wrzątkiem. Odcedzić i osuszyć talarki papierowymi ręcznikami. Do moździerza wrzucić ok. 20 ziaren białego pieprzu i zetrzeć na pył. Pieprz mielony ze sklepu nie pozwoli osiągnąć porównywalnego efektu końcowego. Przygotowane filety śledziowe delikatnie oprószyć białym pieprzem z obu stron, a następnie pociąć na kawałki o szerokości ok. 3cm.

II. Śledź ma warstwy, cebula ma warstwy

Na dno słoika wędruje pół pokruszonego liścia laurowego, jedno przekręcenie młynka z mieszanką pieprzów, 5 ziaren gorczycy oraz 5 ziaren kolendry, a następnie warstwa krążków cebuli. Na to pojedyncza warstwa kawałków śledzia. Do połowy słoika raz cebula, raz śledzie, przyprawy na razie tylko na dnie. W połowie drogi należy dodać zestaw przypraw identyczny z tym z dna słoja. Znów warstwy i na samą górę wędrują ponownie te same przyprawy i cebula. Warstw za żadne skarby świata nie wolno dociskać, zniknie miejsce na mieszaninę olejów. Nie wolno też wypełnić słoika bardziej, niż +/- w 90%. Oleje wymieszać i powoli wlewać tak, żeby wszystkie składniki zostały przykryte. Na koniec można delikatnie poodsuwać składniki od ścianek słoja nożem do masła, żeby olej pozbyć się resztek powietrza. W celu uzyskania optymalnego smaku, słoik powinien przeleżakować w lodówce co najmniej tydzień. Z doświadczenia wiem, że w razie zakupu większego opakowania śledzi warto mieć w odwodzie dodatkowy mały słoik i zapasową cebulę. Można machnąć porcję więcej i przechować pod przyszłą wódkę zimowo – melancholijną. Bon apetit!

 

 

Otagowane , , , , , ,

Cukinia faszerowana pomidorami i fetą

Składniki:

  1. 2 duże cukinie
  2. 100g sera (typu) feta
  3. Mała czerwona papryka lub pół dużej
  4. Ćwierć kilo słodkich pomidorów (np. malinowych) lub puszka całych pomidorów w zalewie
  5. Łyżka oregano
  6. Sól, pieprz
  7. (brązowy) cukier do smaku
  8. Francuskie ciasto (opcjonalnie)
  9. Oliwa z wytłoczyn

Pyszna potrawa wyimprowizowana po pewnej udanej sesji naleśnikowej. Ukłony dla Moniki i Piżmaków testujących.

I. Sossss

Paprykę posiekać w drobną kostkę, tak samo potraktować fetę i pomidory (te z puszki brać bez zalewy). Na patelni rozgrzać oliwę z wytłoczyn i na średnim ogniu smażyć paprykę aż do zmiękczenia (nie powinna się zrumienić). Zmniejszyć ogień do minimum i dodać pomidory, fetę oraz oregano. Starannie mieszać aż do całkowitego rozpuszczenia sera. Jeśli masa będzie wodnista, zredukować. Doprawić solą i pieprzem wg uznania. Jeśli nadzienie jest zbyt kwaskowe, doprawić cukrem aż do uzyskania pożądanego efektu.

II. Piecz mnie!

Piekarnik rozgrzać do 180oC (grzanie góra/dół). Cukinie umyć i przekroić wzdłuż na pół. Gniazda nasienne starannie wydrążyć łyżką. Im więcej miejsca na sos, tym lepiej, byle nie naruszyć skórki – zwłaszcza na dnie powstałych połówek. Połówki oprószyć z każdej strony odrobiną soli oraz pieprzem i wypełnić nadzieniem do powierzchni przecięcia. Opcjonalnie wyciąć wąskie i długie paski z płachty gotowego ciasta francuskiego (po jednym pasku na połówkę) i owinąć spiralnie każdą „łódkę” (nie chodzi o szczelną owijkę).  Tak spreparowane cukinie ułożyć  na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i hop do piekarnika na około kwadrans. Najlepszym wskaźnikiem upieczenia będzie złocisto – rumiane ciasto francuskie. Smacznego!

Otagowane , , , , , ,
%d blogerów lubi to: