Tag Archives: wanilia

Panna cotta

Składniki (na 4 osoby)

  1. 500g śmietany 36%
  2. 100ml mleka (2% lub 3,2%)
  3. 100g cukru + kilka łyżek tegoż do polewy
  4. 15g żelatyny
  5. 250g owoców mrożonych (maliny lub mieszanka owoców leśnych) – w sezonie świeże maliny
  6. Pół laski wanilii
  7. Gorzka czekolada

Panna cotta czyli gotowana śmietana. Dzięki żelatynie uzyskujemy bardzo miłą konsystencję. Gotowy deser można wysunąć z foremki na talerzyk – ja dla ułatwienia podaję w szklankach.

Zamiast wanilii można użyć np. jakiegoś aromatycznego alkoholu (odrobina rumu lub amaretto) lub kakao.

I.  Do roboty

Żelatynę wsypać do szklanki, dodać część mleka i wymieszać starannie.

Laskę wanilii (nie używać aromatu waniliowego) przeciąć wzdłuż na pół. Połówkę odłożyć na następny raz, a z pozostawionej wygrzebać nasiona. Nasiona, łupina, śmietana, reszta mleka oraz cukier – do garnka. Całość wymieszać, a następnie zagotować i od razu zdjąć z ognia. Następnie dodać żelatyny i porządnie wymieszać trzepaczką aż się rozpuści. Płyn przecedzić – na sitku pozostanie łupina wanilii. Jednorodny płyn rozlać do szklanek, zostawiając trochę miejsca na polewę owocową. Jak już masa wystygnie, szklanki wędrują do lodówki na co najmniej dwie godziny.

II. Malina

Jeśli dysponujemy tylko mrożonymi owocami, należy je wysypać na patelnię, posypać kilkoma łyżkami cukru i na małym ogniu poczekać aż zmiękną i puszczą sok. Następnie do blendera i polewa gotowa.

Jeśli mamy 250g świeżych malin, należy je podzielić na dwie części. Większość potraktować jak wyżej (nie są mrożone, będzie szybciej), a kilkanaście zostawić dla przyozdobienia. Zblendowaną masę owocową schłodzić.

Schłodzoną masę śmietanową polać zblendowanymi owocami i ew. dorzucić trochę malin na wierzch.

Na finisz zwykłym nożem naskrobać trochę płatków gorzkiej czekolady i posypać deser. Podać i delektować się!

Reklamy
Otagowane , ,

Crème brûlée

Składniki (na cztery 150ml naczynka):

  1. 400g śmietany 36%
  2. 100ml mleka UHT (3,2%, choć 2% też ok)
  3. 3 duże żółtka lub 4 małe
  4. 1/3 szklanki cukru (biały, kryształ)
  5. Pół laski wanilii
  6. Brązowy cukier (np. trzcinowy)

Deser doskonały, wymagający inwestycji – w Duka można kupić poręczny palnik, pojemniki do uzupełniania gazu w dowolnym stoisku z zapalniczkami, naczynka ceramiczne najlepiej nabyć na Allegro (kiedyś były też w Macro i w Duka). Można kupić palnik w Leroy Merlin lub Castoramie, ale jest duży i mniej poręczny. Koszty? Tak, ale jaki efekt!

I. Ucierać, podgrzewać

Pierwsza zasada przy crème brûlée – nie mieszać niczego zbyt gwałtownie. Nie wolno zbytnio napowietrzyć powstającej masy. Żółtka wymieszać z cukrem ubijaczką, odstawić. Laskę wanilii (nie używać aromatu waniliowego) przeciąć wzdłuż na pół. Połówkę odłożyć na następny raz, a z pozostawionej wygrzebać nasiona. Nasiona, łupina, śmietana, mleko – do garnka. Należy całość podgrzać, ale nie zagotować. Następnie dodać odrobinę podgrzanej mieszanki do masy cukrowo – żółtkowej (to pozwoli stopniowo podwyższyć temperaturę), wymieszać, a na koniec dodać całość śmietany i s-ka, wymieszać ponownie. Po uzyskaniu jednolitej masy przecedzić do kolejnej miski przez gęste sito (takie jak do cedzenia bulionu lub przesiewania mąki).

II. Zaopiekuj się mną

Przecedzona masa będzie miała na powierzchni bąbelki powietrza. Należy odpalić palnik, przejechać się płomieniem po powierzchni płynu – bąble znikną. Teraz trzeba zagotować wodę w czajniku, crème brûlée piecze się w kąpieli wodnej. Piekarnik nastawić na 160°C.
Woda się gotuje – w tym czasie należy rozlać płyn do naczynek ceramicznych małą chochlą. Następnie dno brytfanki wyłożyć bawełnianą ścierką kuchenną i ustawić na niej naczynka z płynem. Pora ponownie włączyć palnik i pozbyć się bąbli powietrza z powierzchni mieszaniny w naczynkach. Następnie dolać zagotowanej wody do połowy wysokości naczynek. Tak przygotowaną brytfankę wstawić do piekarnika i piec przez 35 minut. Gotowa masa będzie się lekko trzęsła po puknięciu w naczynko – trochę jak gęsta galareta.

III. Wisienka na torcie

Naczynka muszą ostygnąć, a później na 4 godziny do lodówki (lub więcej – można przygotować dzień przed). Po wyjęciu z lodówki powierzchnię kremu obsypać brązowym cukrem. Niewielka ilość, tak żeby przykryć całość. Odpalić palnik i karmelizować cukier dwa razy. Pierwszy – wstępnie, do lekkiego zrumienienia. Drugi – do częściowego przypalenia w kilku punktach. Najwygodniej jest ustawić sobie naczynka w rzędzie, obsłużyć po kolei i potem druga seria. Na crème brûlée nie kładzie się żadnych owoców – to jeden z niewielu przypadków kiedy konserwatyzm gastronomiczny jest uzasadniony. Goście/rodzina będą was kochać za ten deser. Mimo wielu procedur do przestrzegania jest prosty i pyszny – omnomnomnom.

Otagowane , , ,
%d blogerów lubi to: